Jedna z mieszkanek miejscowości Mrozy Wielkie w gminie Ełk zaalarmowała nas o notorycznym zalewaniu jej posesji przez wodę deszczową. Woda spływa z drogi, która graniczy z jej działką. Jak usłyszeliśmy powodem tej sytuacji ma być brak odpowiedniego odwodnienia drogi.


Pani Arleta budując 10 lat temu dom w Mrozach Wielkich nie sądziła, że każdy większy opad deszczu będzie wzbudzał w niej tyle przykrych emocji jak ma to miejsce dzisiaj. W czasie dużych deszczów odcinek ulicy Zielonej w tej miejscowości jest całkowicie zalany i bardzo trudny do przejechania. Jest to droga gminna, przy której znajduje się dom pani Arlety. Kobieta zaalarmowała nas, ponieważ woda z drogi notorycznie spływa na jej posesję, przez co grozi zalaniem podpiwniczenia domu.

Dlaczego taka sytuacja ma miejsce?

Pani Arleta działkę kupiła jako jedna z pierwszych. Wtedy jej teren był wyżej niż droga. W kolejnych latach nowi mieszkańcy przed przystąpieniem do budowy domu mieli podwyższać tereny swoich działek, co teraz chroni ich posesje przed zalaniami. Według Pani Arlety przez ten czas również droga zmieniła swój poziom, ponieważ regularnie była podnoszona i utwardzana z polecenia Urzędu Gminy w Ełku. W tym momencie droga jest o 60 centymetrów wyższa niż 10 lat temu.

- Sąsiedzi nanieśli sobie ziemi, a ja teraz jestem najniżej i każdy mi mówi, że jestem w niecce. Niecka przecież była na drodze, którą gmina też podniosła. Wybudowałam się 10 lat temu i przecież poziomu działki już nie podniosę - mówi nam wzburzona pani Arleta.

Pani Suwalska sprawę zgłaszała w prokuraturze, jednak została ona umorzona. Nadzór Budowlany stwierdził, że drogę podwyższono dla wygody i bezpieczeństwa mieszkańców.

- Ale jaką ja mam w tym wygodę, że pół mojej działki jest zalane? To jest chore - kwituje pani Arleta.


Sprawa jest nam dobrze znana

Dziś z powodu deszczowej pogody droga przy ulicy Zielonej w Mrozach Wielkich znowu była zalana. Na miejsce przybyli strażacy oraz beczkowóz, który trzy razy odpompowywał wodę z drogi. Panią Arletę przed zalaniem posesji ratowały worki z piachem, które ustawiła wzdłuż ogrodzenia.

Pani Suwalska wielokrotnie zgłaszała problem również u źródła, w Urzędzie Gminy w Ełku. Jednak sprawa do tej pory nie ruszyła z miejsca. Postanowiliśmy sprawdzić, jak komentują to gminni urzędnicy.

- Sprawa jest nam dobrze znana. Rano wywieźliśmy wodę beczkowozem i temat na dzień dzisiejszy jest zamknięty. Prace będą tam przeprowadzane jeżeli będzie projekt i dobre rozwiązania techniczne. - mówi nam Krzysztof Bronakowski, Sekretarz Gminy Ełk.

Jak się dowiedzieliśmy, w ubiegłym roku na ulicy Zielonej w Mrozach Wielkich zostało zrobione odwodnienie w postaci studni chłonnej. Jednak jak przyznaje Sekretarz Gminy, to rozwiązanie spełnia swoją rolę jedynie przy umiarkowanych opadach deszczu, ale nie ma zastosowania podczas ulewnych deszczów.

- Ja chcę tu normalnie żyć i mieszkać, jestem normalnym obywatelem, któremu to się po prostu należy - podsumowuje sprawę pani Arleta Suwalska.