Złombol to akcja charytatywna, która od 2007 roku skupia wszystkich fanów motoryzacji i dalekich podróży. Co roku rajd wyrusza w inną podróż, celami przejazdu były już Monte Carlo, Istambuł czy Koło Podbiegunowe. Organizowana jest właśnie 11. edycja, której trasa tym razem wiedzie przez Czechy, Niemcy i Francję aż do Hiszpanii i Kraju Basków. Wśród uczestników tegorocznego Złombola jest również ełcka ekipa, która do celu zmierza FSC Żukiem pieszczotliwie nazwanym "Żukiem Żulikiem".


Jak co roku, start rajdu ma miejsce w Katowicach. Do 5-dniowego wyścigu dopuszczone są wyłącznie auta wyprodukowane w byłym bloku wschodnim (tzw. kraje demokracji ludowej), lub wyprodukowane już po transformacji ustrojowej z 1989 roku, ale zaprojektowane w poprzednim systemie. Największą popularnością cieszą się pojazdy marki Żuk, Polonez oraz Fiat 125p. Meta wyznaczana jest zawsze w odległości ok. 2500 km od Katowic w różnych kierunkach. Celem są na przemian kraje "ciepłe" i "zimne". W tym roku uczestnicy zakończą swoją podróż w Kraju Basków, w Hiszpanii.

Start Złombol 2015 spod katowickiego Spodka
Zdjęcie: droneland.pl

W czwartkowy wieczór (31.08) do Katowic wyruszyła ełcka ekipa Żuka Żulika, w skład której wchodzi sześć osób: Justyna Janczewska, Ewa Sypień, Marek Barski, Piotr Jędruszko, Patryk Bursiewicz oraz Maciej Bobrukiewicz. 
Przed nimi tysiące kilometrów, na pokonanie których mają zaledwie kika dni. Jednak cel, który im przyświeca jest szczytny. Zamierzeniem Złombola jest bowiem zebranie jak największej kwoty pieniędzy, która zostanie wykorzystana w 100% na zakup potrzebnych artykułów dla dzieci z Domów Dziecka. Uczestnicy charytatywnego rajdu udostępniają darczyńcom powierzchnię reklamową na swoich pojazdach, a pieniądze od darczyńców wpływają na konto Fundacji Nasz Śląsk im. gen. Jerzego Ziętka. 
Ełcki Żuk Żulik wyruszył w świat dzięki ofiarności ełckich firm: Hardplast, Elkbus, Fala, Dar-tech, Multi Ełk, Gama, mKwadrat - Nowa Kuchnia, Chef Expert, oraz Marcin Laskowski Fizjoterapia. To właśnie loga tych przedsiębiorców widnieją na błękitnej karoserii żuka.

Z roku na rok suma zebranych podczas imprezy pieniędzy sukcesywnie rośnie. Przed rokiem padł rekord, udało zebrać się ponad milion złotych (dokładnie 1 070 953,16 zł). Czy w tegorocznej edycji uda się ten rekord pobić?


Maciej, skąd wziął się pomysł na uczestniczenie w rajdzie Złombol?

- Na pomysł wpadła moja siostra Justyna, która nas w to wciągnęła.

Którędy jedziecie?
- Jedziemy północną trasą, czyli będziemy się kierować na południowe Niemcy, potem na Paryż, a następnie prosto do Hiszpanii. 

To trochę na okrętkę...
- Tak, ale przynajmniej sobie pozwiedzamy:)

Gdzie będziecie spać?
Będziemy spali w namiocie na dachu naszego żuka. Oprócz tego rozstawimy dwa namioty obok i ktoś będzie mógł spać w środku, w żuku.

Co będziecie jeść?
- Jeszcze w Polsce będziemy posiłkować się na orlenach jakimiś hot-dogami, a już za granicą będziemy kupować prowiant głównie na grilla w supermarketach.

Czego oczekujecie od wyprawy?
- Na pewno wielu wrażeń i przygody.

Macie zapasowe paliwo, koło?
- Tak, mamy dwa duże 40-litrowe baniaki benzyny i zapasowe koło na górze.

Dojedziecie?
- Spokojnie tam i z powrotem.

Ekipie z błękitnego żuka życzymy zatem szerokiej drogi i szczęśliwego dotarcia do celu!

Przygody Żuka Żulika możecie obserwować na facebookowym fanpageu.

Żuk Żulik w podróży na Złombol 2017