37-latek został zatrzymany po tym, jak podczas kontroli drogowej, wręczył policjantom pieniądze. Mężczyzna chciał w ten sposób skłonić funkcjonariuszy, żeby odstąpili od wystawienia mu mandatu. Usłyszał zarzuty, prokurator zastosował wobec niego poręcznie majątkowe i dozór policyjny. Teraz grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.


Do zdarzenia doszło w gminie Prostki. Policjanci zatrzymali do kontroli drogowej kierującego Volkswagenem. W trakcie legitymowania okazało się, że za kierownicą siedzi 18-latek, który nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdów. Na siedzeniu pasażera znajdował się jego brat będący pod wpływem alkoholu. Jednocześnie był to właściciel pojazdu, Mężczyzna przyznał, że udostępnił auto młodszemu bratu wiedząc, że nie posiada on prawa jazdy. Jest to wykroczenie, więc policjanci nałożyli na właściciela pojazdu mandat w wysokości 300 złotych. Wtedy mężczyzna wyjął ze swojego portfela 200 złotych i wręczył pieniądze policjantom. Chciał ich w ten sposób skłonić, żeby odstąpili od czynności służbowych.  

Policjanci zdecydowanie i kategorycznie odmówili przyjęcia pieniędzy. Mężczyzna za wręczenia korzyści majątkowej został zatrzymany w policyjnej celi. 37-latek usłyszał prokuratorskie zarzuty.
Prokurator zastosował wobec niego także poręczenie majątkowe i dozór policji.
Zgodnie z kodeksem karnym za udzielanie korzyści majątkowej funkcjonariuszowi, aby skłonić go do naruszenia prawa w związku z wykonywaniem przez niego obowiązków grozi kara nawet 10 lat pozbawienia wolności.

(zdj. poglądowe archiw.)