Poseł PiS Wojciech Kossakowski chce uratować ponad 37 tys. koni w Polsce, które są przeznaczone na ubój.


Kossakowski chce, aby konie w Polsce uzyskały status zwierząt towarzyszących. Chodzi o to, aby koni jak innych zwierząt domowych tj. psy czy koty nie można byłoby hodować z zamiarem na pozyskanie mięsa. Odpowiedź ministra rolnictwa jest jednak bezwzględna.

Poseł w wywiadzie dla Wirtualnej Polski mówi „kto z Polaków je koninę? No nie czarujmy się, że u nas w kraju potrzebne są hodowle koni z przeznaczeniem na ubój. Eksport idzie do Włoch”.

Konie bez problemu mogłyby pracować w rolnictwie, ścigać się w wyścigach, służyć jako środek lokomocji, ale w ten sposób zaprzestano by hodowli koni z przeznaczeniem na ubój.

Jak mówi Kossakowski w dalszej części wywiadu „pracując jako wolontariusz w ośrodku rehabilitacyjnym, widziałem jak wspaniale działa na dzieci hipoterapia. Charakter konia jako udomowionego zwierzęcia, trzymanego w gospodarstwie nie do pracy, ale dla towarzystwa, rodzi szczególną więź emocjonalną. Zakończmy jarmarki i targowiska, z których konie często w opłakanym już stanie trafiają prosto na rzeź”.

Co na to minister rolnictwa?
W odpowiedzi ministra rolnictwa, Jana Krzysztofa Ardanowskiego na interpelację Posła Kossakowskiego czytamy „chowem koni z przeznaczeniem na rzeź zajmuje się obecnie 18-20 tysięcy gospodarstw rolnych”.
Z Centralnej Bazy Danych Koniowatych wynika, że w 2018 roku z kraju wywieziono 5 542 sztuki koni, ubito w kraju 16 897 sztuk i 19 573 sztuki zostały ubite poza granicami Polski.

Pełna odpowiedz Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Poseł nie zrezygnuje
Wojciech Kossakowski jest mocno zakochany w koniach i nie myśli, aby odpuszczać. Jak mówi „działam w Ełku, rolniczym regionie i naprawdę nie znam tutaj rolników hodujących konie na mięso. Zastanowię się, czy nie zebrać szerszego poparcia od innych posłów i później zadziałać mocnej”.