Dziewiętnastoletni ełczanin, który poprzez takie produkcje jak “Happy Ełk", “Dzień”, czy film promocyjny pierwszego ełckiego ogólniaka “The Walkers”,nie raz sprawił, że na naszych twarzach pojawił się uśmiech, zdumienie, a nawet łzy.

Mowa o Janku Kowalewskim. Dziewiętnastolatku, zaskakującym nas swoimi zdolnościami, które możemy od kilku lat obserwować na deskach ełckiego teatru oraz w internecie, gdzie zamieszcza swoje produkcje. Zapewne większości znany jest jego film pt. “The Walkers”, w którym to wraz z uczniami i nauczycielami I LO w Ełku nagrali krótki spot promujący szkołę, osiągając ponad 320 tys wyświetleń na YouTube. Janek jest również twórcą popularnego w naszym mieście “Happy Ełk”, który zobaczyło prawie 100 tys osób.

Najnowszym dziełem ełczanina jest film pt. “Bracia”, przedstawiający historię dwóch młodych chłopaków, którzy wzajemnie troszczą się o siebie, z racji, że nie mają matki, a ojciec jest alkoholikiem. Właśnie na temat tego filmu, ale nie tylko udało nam się porozmawiać z Jankiem.




Redakcja

Cześć Janku, może na początek powiesz kilka słów o sobie?

Janek
Cześć, nazywam się Janek Kowalewski, mam 19 lat. Obecnie studiuję w Warszawie operatorstwo. Mam nadzieję, że przy odrobinie szczęścia uda mi się w przyszłym roku dostać do Łódzkiej Szkoły Filmowej, gdzie chciałbym w dalszym ciągu się rozwijać.

Redakcja
Skąd zamiłowanie do filmu?

Janek
Zamiłowanie do filmu wzięło się chyba od aktorstwa, z którym od najmłodszych lat zakorzenił we mnie tata. Zostało jeszcze spotęgowane przez mojego dziadka, który dał mi do rąk kamerę. Film pokochałem za to, że szczególnie w tych czasach gdzie na ludzi najbardziej oddziałuje obraz i dźwięk, za pomocą tego środka przekazu można wyrazić swoje wartości, przekonania i uczucia. Uważam, że coraz mniej młodych ludzi chcę rozmawiać na trudne tematy twarzą w twarz, boją się tego. Natomiast film, każdy ogląda w bardzo indywidualny sposób i odbiera go inaczej, ale przekazywane wartości są te same.

Redakcja
Jak zaczęła się twoja przygoda z tworzeniem filmów?

Janek
Kamerę po raz pierwszy wziąłem do rąk w wieku 10 lat. Oczywiście była to wyłącznie zabawa, natomiast tak poważnie zabrałem się za kręcenie chyba w I klasie liceum. Też wydaje mi się, że trzeba do tego dorosnąć, nie mówię, że ja dorosłem bo sam widzę, że jeszcze do tego daleko, ale uważam, że to czego nie można się nauczyć przy tworzeniu filmów to wrażliwość. Każdy z nas ją ma, ale jedni bardziej spotęgowaną, drudzy mniej.

Redakcja
W filmie “Bracia” wrażliwość gra pierwsze skrzypce. Mógłbyś nam opowiedzieć kilka słów o tej produkcji?

Janek
Film „Bracia’’, opowiada historię dwóch młodych chłopaków, którzy wzajemnie troszczą się o siebie, z racji, że nie mają matki, a ojciec jest alkoholikiem. Temat  był mi bliski ze względu na to, że sam mam dwóch braci i widzę jak ważne są relacje w rodzeństwie, rodzinie. Być może stąd wyczuwalnych jest tam, aż tyle emocji.

Redakcja
Skąd pomysł na taki film?

Janek
Film powstał ponieważ musiałem zrobić coś co przedstawiłbym w Łodzi podczas czerwcowych egzaminów na uczelnie. Skąd pomysł? Kiedyś założyłem sobie, że filmy, które tworze będą niosły ze sobą jakieś wartości. A, że w moim światopoglądzie rodzina jest ogromną wartością, więc postanowiłem stworzyć coś co pokaże jak silną, a zarazem istotną częścią życia jest braterstwo.

Redakcja
Skoro wiemy skąd pomysł, to powiedz nam teraz jak wyglądało wszystko “od kuchni”

Janek
Film powstał dosyć szybko. Pomysł na scenariusz narodził się  w ciągu jednego wieczoru, z racji tego, że nie mam bujnej wyobraźni i większość moich pomysłów to są błyski, które przychodzą w mojej głowie w najmniej spodziewanym momencie. Szczerze nie czerpie przyjemności z pisania scenariusza, dlatego tworzę bardzo pobieżnie opisy scen i dialogi, a cały zamysł mam raczej w głowie i rozwijam go na planie. Jeśli chodzi o zdjęcia i montaż, to wszystko powstało w około tydzień.

Redakcja
Czy produkcja filmu była kosztowna?

Janek
Jeśli chodzi o budżet no to oczywiście przy tego typu produkcjach tego budżetu po prostu nie ma. Oczywiście wydatki zawsze są jak charakteryzacja, dokupienie jakiegoś sprzętu do nagrywania. W moim przypadku nie mogło mi się bardziej poszczęścić, ponieważ mój dziadek ma firmę i sprzęt filmowy, więc mogę bez ograniczeń pożyczać wszystko kiedy tylko chcę. Szczerze nie mam pojęcia co by było gdybym nie miał tej możliwości. Nie ma co ukrywać, że jest to jedna z najdroższych pasji i dlatego podziwia się często produkcje z niewielkim budżetem, które wyglądają bardzo profesjonalnie. Wszystko wydaje mi się zależy od zapału i od tego ile serca się w to włoży. Bo sam ostatnio zrozumiałem, że nie ma znaczenia czym nagrywasz, a co nagrywasz.

Redakcja
Masz już jakieś pomysły na nowe produkcje?

Janek
Oczywiście, od dłuższego czasu planuję wraz z moim tatą stworzyć film pełnometrażowy o relacjach syna z ojcem. Aktualnie jesteśmy w fazie pisania scenariusza, który mam nadzieję skończymy jak najszybciej i będziemy mogli zabrać się za pracę z kamerą. Mogę też zdradzić, że być może w te wakacje uda mi się spełnić jedno z moich skrytych marzeń, jakim jest stworzenie krótkiego krótkometrażowego musicalu z autorskimi piosenkami.

Redakcja
Mówiąc o studiowaniu w Łódzkiej Szkole Filmowej zrozumiałym jest, że planujesz wiązać przyszłość z filmem. W jaki sposób widzisz siebie za kilka lat, za czy raczej przed kamerą?

Janek
Tak oczywiście, planuję wiązać swoją przyszłość z filmem. Aczkolwiek aktualnie nie wiem w jakiej roli. Pasjonuję się zarówno aktorstwem jak i filmowaniem, a w tej branży bycie człowiekiem orkiestrą jest dość ciężkim wyzwaniem. Film to zdecydowanie praca grupowa, więc nie sposób, aby jedna osoba robiła wszystko. Dlatego cały czas uczę się tego, że muszę skupić się na jednej roli, a co do reszty zaufać innym.

Redakcja
Na koniec powiedz, które z twoich wszystkich dokonań, uważasz za największy sukces?

Janek
Za swój największy sukces w życiu uważam możliwość zagrania w filmie „Miasto44”. Była to największa przygoda w moim życiu i wiem, że nigdy się już nie powtórzy, tzn. nie to, że nigdy już nigdzie nie zagram, ale było to coś wyjątkowego dla każdego członka ekipy. Pierwszy film w  Polsce o takiej tematyce, z takim budżetem i rozmachem. Byłem wtedy najmłodszym członkiem ekipy, co było dla mnie niesamowite. Nigdy nie myślałem, że będę siedzieć w garderobie z aktorami, których podziwiałem na ekranie od dziecka.