Przedstawiamy państwu Grzegorza i Anetę, motocyklowych wariatów z Ełku. Nasi bohaterowie gościli ostatnio na łamach ogólnopolskiego kwartalnika Custom – piśmie ukazującym się od 2006 roku.

Wspomnień czar i kolorowy trabant
Od redakcji : Pamiętam kolorowego trabanta Grzegorza ze spotów ełckiego tuning klubu.  Wtedy jeszcze nie wiedziałem kto to jest. Trabant poruszał się na ładnych kołach, był stuningowany jak należy. Silnik od volkswagena o pojemności 1300 cm zapewniał mydelniczce szacunek na drodze. Ale to auto i wiele innych to już historia odległa o około dekadę. Teraz Grzegorz poświęcił się bez reszty dwóm kółkom. Motory nie wzięły się znikąd, mały Grzesiu jak sam mówi interesował się motoryzacją od dzieciństwa.

 

Aneta, WSK i marzenia
WSK 125 należał do ojca Anety , wspólne przejażdżki, orzeszek na głowie… sami rozumiecie. Tak się zaczęło, w marzeniach małej Anetki było klasyczne kawasaki el250… no właśnie w marzeniach.

Ruszyło się dopiero w 2013 roku kiedy to nasza bohaterka na aukcji charytatywnej wygrała przejażdżkę Yamahą BT1100. Maszyna ruszyła! Aneta postanowiła gonić marzenia! Pierwsza pojawiła się legendarna Honda Shadow 600 – mocno przerobiona. Potem BMW CS 650 i rozczarowanie, motor nie posiadał tego czegoś, zapewne chodzi o duszę.

BMW Trophy Edition
Nasi bohaterowie po długich poszukiwaniach kupują „wrak” BMW RS1100 z 98 roku. Motor trafił pod opiekę Grzegorza i jego „Skullman Garash”. Maszyna została rozebrana na części pierwsze i pomalowana na styl militarno – pustynny. Wymieniono w nim siodło, kierownicę, chłodnicę, usunięto zbędne osłony, kabelki itp.  Do Rysia (BMW dostało nowe imię)  przeszczepiono za to elementy własnej produkcji oraz z innych motocykli. Ważnym elementem jest przybornik lub jak kto woli kosmetyczka wykonana z pojemnika na maskę gazową (widoczne na zdjęciach).

Żeby nie było - w życiu Anety i Grzegorza nie przewinęły się tylko 4 motory… W Skullmen Garash  motory pojawiają się i znikają. Są rozkręcane, naprawiane, przerabiane, sprzedawane, a potem pojawiają się kolejne. Czasem trafiają z aukcji w stanie agonalnym i tu dostają nowe życie.  Warto choćby wspomnieć customową Yamahę również przebudowaną do granic możliwości. Grześ nie mógł znieść faktu, że wspomniana wyżej Honda (600) była głośniejsza od jego „buldoga” (1100). Z Yamahy pozostał w zasadzie tylko silnik i część ramy ;)  Dopełnieniem były widoczne na zdjęciach malunki wykonane przez Przemka Kacprzyka z Graffito.pl. W marcu 2016 nasza para zapakowała swoje cudo na lawetę i pojechała zaprezentować się na targach w Poznaniu (zdjęcia w galerii).

Jak mówi Grzegorz:  Aneta dzielnie wspiera go w pracach przy motorach, podaje, przykręca, odkręca, gotuje mu i co najważniejsze pcha do przodu…

Pięknie prawda? 

Zapraszamy na profil FB Skullmen Garash